Kosmetyki które muszą byc zawsze przy mnie!
Dzisiaj przedstawiam wam wszystkie kosmetyki do pielęgnacji,
które zawsze musza być w pobliżu. Większość z nich używam w codziennej pielęgnacji.
Dzisiaj napisze o nich kilka słów i wyrażę swoją opinie na ich temat.
Codziennie:
Pierwszą rzeczą po wstaniu jest opryskanie się
odświerzającym, pobudzającym tonikiem, który budzi mnie od razu. Mowa oczywiście
o Breath of Fresh Air z Lash’a . Ten
cudownie pachnący tonik matowi mi cerę na cały dzień, ale sprawia również ze
wygląda promiennie.
Kolejnym
krokiem jest nałożenie kremu nawilżającego ( stosuje go również na wieczór ! ).
Jest to Bandi – krem nawilżający z algami.
Jest to najlepszy krem nawilżający, jaki miałam przyjemność używać. Co prawda
jest dość drogi, bo kosztował mnie 50 zł na promocji, ale jest świetny. Wchłania
się szybciutko i szybko czuć jego działanie. Świetnie nadaje się pod makijaż.
Jeśli
chodzi o zmywanie makijażu wieczorem najpierw nakładam na oczy Ultrabland z
Lush’a. Jest to śmietanka, niestety o niezbyt przyjemnym zapachu, która jednak
świetnie radzi sobie z makijażem oczu nawet tym wodoodpornym, trzeba jednak poczekać
minutkę żeby Ultrabland zaczął rozpuszczać makijaż.
Gdy
Ultrabland robi swoje, resztę twarzy zmywam płynem micelarnym BeBeauty, który
ma działanie nawilżające. Niestety ten płyn podrażnia mi oczy, dlatego go na
nie stosuje, jednak z demakijażem twarzy radzi sobie całkiem nieźle. Myślę jednak,
że stanowczo nie kupie go ponownie, wrócę do sprawdzonej, niepodrażniającej
mnie Biodermy.
Produkty, których używam raz na kilka dni:
Raz
na tydzień używam peeling enzymatyczny z Bandi. Również nie był tani, ale jest
skuteczny. Pozwala na przyjęcie i lepsze działanie kremu i wyciąga
nieprzyjaciół na światło dzienne żeby szybko się ich pozbyć. Świetny produkt.
Jeśli
chodzi o włosy. Jeśli chce dodać im objętości używam tego mini lakieru
dodającego objętość z L’Oréal Paris. Nie działa zdumiewająco i nie daje takiego
efektu jakbym chciała, ale utrzymuje fryzurę przez kilka godzin. Nie kupie go
ponownie.
Paznokcie-
ostatnim czasem stałam się prawdziwym świrem paznokciowym, w moim lakierowym
pojemniczku dużo się zmieniło, ale jeśli chodzi o zmycie lakieru jestem wierna
Isanie. Niezastąpiony. Nie będę się rozpisywać, bo każdy go zna.
Zmiany
po 12 h dają zna moim nogą. Gdy wracam z pracy z napuchniętymi nogami kładę na
nie krem z Kolastyny. Nogi w górę i opuchlizna schodzi. Krem sprawia, że moje
nogi nie pulsują jak dzikie i dodatkowo skóra staje się miękka. Krem naprawdę się
sprawdza.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz