Makijażowe niezbędniki na lato! cz.1
Nie ukrywajmy, lato zbliża się wielkimi
krokami. Nie wiem jak u was, ale u mnie codziennie parno i gorąco. Jeśli mam być
szczera bardzo nie lubię takiej pogody, strasznie się mecze a moja blada twarz
ucieka od słońca jak może. Bladziochy mnie zrozumieją, nikt nie chce chodzić
poparzony od słońca a moja skóra właśnie tak reaguje, gdy ma dłuższy kontakt ze
słońcem. Chyba niedługo będę musiała nakładać na twarzyczkę mocny SPF.
Ale dzisiaj nie o tym jak nie lubię
słońca tylko o tym, jakie produkty kosmetyczne pojawiają się na mojej kosmetyczce,
gdy nadchodzą ciepłe dni. Zapraszam do lektury.
~
Coś innego:
Moi ostatni ulubieńcy. Bez nich
nie widzę przyszłych miesięcy!
Okulary- converse
Moje jedyne i ukochane okulary. W związku z tym,
że, na co dzień nosze okulary korekcyjne dopiero w zeszłym roku zaczęłam przygodę
z okularami przeciwsłonecznymi, bo już byłam zdenerwowana jak promienie słońca
raziły mnie przez okulary korekcyjne. Zainwestowałam wiec w porządne okulary i
jestem zadowolona. Przeżyły już bardzo dużo i nawet rysy na nich nie widać! Może
w tym roku kupie sobie kolejne okulary, bo podoba mi się jak fajnie można w
nich wyglądać.
Lakier- Miss Sporty Lasting Color Maxi Brush
548
Świetny szaro- niebieski kolor. Pasuje do mojej jeansowej kurtki, która ostatnio
nosze. Lakier moim zdaniem wysycha o wiele szybciej niż Rimmelowskie 60
seconds. Wystarczą mu dwie warstwy do pełnego krycia. A wysycha po poł
godzinie. Ja jestem w nim zakochana. Kosztuje grosze, wygląda bardzo dobrze a
na paznokciach potrafi się utrzymać 4- dni bez żadnego odprysku. Nic tylko malować
paznokcie. Na pewno pojawi się w poście Monday mani, bo jest godny uwagi. Czekajcie
na post!
Inglot – perfum w kremie Freedom
System Mandarin
Świerzy, cytrusowy zapach w
kremie. Tylko mój kochany Inglot mógł coś takiego wymyślić. Dostając to od
mojego kochanego wiedziałam, co dostaje. Dostaje coś, co wiedziałam, że będzie świetnie.
Czaiłam się bowiem na tą cudowność od jakiegoś czasu i każda moja wizyta w
Inglocie kończyła się wysmarowaniem tym perfumem. Mimo że w regularnej cenie
kosztuje nieco ponad dwadziescia złotych zachowuje się jak perfum za sto
pięćdziesiąt złotych. Utrzymuje się na skórze dobre osiem godzin. To zdumiewające.
Must have na lato tym bardziej ze zapach nie jest ciężki.
Twarz (korektory)
Nie wiem jak wy, ale ja, gdy przychodzi słońce rezygnuje z
podkładów. Mimo ze moja cera teraz nie jest idealna, bo co chwilka jeszcze wychodzą
mi jakieś niedoskonałości po ostatniej wizycie u kosmetyczki, ale moim zdaniem
bez sensu zatykać pory to po pierwsze a po drugie pewnie każdy podkład po kilku
godzinach by ze mnie spłyną. Także podkład zamieniam zdecydowanie na korektor!
Maybelline- instant anti-age 001 light
Korektor jest niestety nie dostępny w Polsce. Ja swój
kupiłam w Niemczech i pisałam o nim Tu!
Niestety ten najjaśniejszy z dostępnych kolorów jest
zdecydowanie dla mnie za ciemny. Powiedziałabym więcej, że kolor nie nadaje się
dla polek tym bardziej bladziochów. Odcień light jest bardzo żółty i
zdecydowanie za ciemny. Zdecydowałam się go używać, dlatego że jest lekki i ani
trochę nie wysusza. Żółty odcień tego
korektora całkiem dobrze ukrywa zasinienia pod oczami. Mieszam go z:
Astor - Perfect Stay Concealer ivory
Astor w porównaniu z Maybelline idealnie wpasowuje się w
kolor mojej skóry. Nie rozjaśnia jej, co prawda, mimo że słyszałam opinie, że
to chyba najjaśniejszy korektor, jaki można dostać w drogeriach. Korektor ma
krycie średnie, które oczywiście można budować. Jest moim zdaniem troszkę za ciężki
pod oczy, ale dobrze zakrywa zaczerwienienia!
Także Maybelline ląduje pod oczy a Astorowym korektorem
rysuje kreskę na czole, brodzie i nosie. Wszystko ładnie blenduje pędzlem do
podkładu i pilnuje żeby korektor z Maybeline nie zrobił żadnych żółtych plam. Twarz
gotowa!
Twarz ( puder, bronzery, róż)
Mimo że w moich niezbędnikach na lato nie ma rozświetlacza każdy,
oprócz pudru, zawiera drobinki, które pięknie odbijają światło. Rozświetlacz nie
jest już konieczny.
Zaczynając od:
Sexy mama z TheBalm
Czyli od pudru. To mój jedyny puder, jakiego aktualnie używam.
Nie jestem, bowiem zwolenniczką pudru jednak korektor, gdy jest upał trzeba
czymś utrwalić. A ten do tego zadania nadaje się idealnie. Co najważniejsze zupełnie
nie widać go na skórze! Nic! Zero! Gdy wcześniej używałam pudru z Rimmela Stay
Matte czy pudru z Manhatana były chodź trochę widoczne. Ten automatycznie wtapia
się w skórę i naprawdę matowi na cały dzień. Mimo ze skore matowi jego wykończenie
jest bardziej satynowe. Mam produkt prawie 3 lata i nie widać dna. TheBalm
nigdy nie zawodzi.
Nie wiem jak wy, ale ja latem raczej chowam róże i
przerzucam się na bronzery. Jak wspominałam wyżej nie lubię słońca a głupio chodzić
z blada twarzą w środku lata. Oto moje dwa bronzery, które będę używała pewnie
codziennie przez najbliższe miesiące:
Inglot – puder do modelowania twarzy HD no.505
To idealny produkt do konturowania. Zupełnie zdetronizował
moją Bahame Mame. Bahama moim zdaniem jest cieplejsza i mniej nadaje się do
wyznaczania cienia na naszej twarzy. Inglot jest tez bardziej suchy w swojej
konsystencji i mam wrażenie ze nieco mniej wydajny. Zawiera w sobie małe drobinki,
które odbijają światło. Każdy bladzioch powinien mieć w swej kosmetyczce ten
produkt! Ja jestem zakochana i niebawem planuje kupić róż z Inglota żeby zobaczyć
czy jest tak sami świetny jak ten produkt.
L’Oréal Paris- Glam Bronze 102
Bronzer do ocieplania twarzy razem z rozświetlaczem. Idealne
połączenie na lato. Ciepły odcień brązu opala nam twarz a rozswietlacz odbija
słońce. Ja mieszam bronzer z rozświetlaczem i taką mieszankę daje na policzki. Genialny
efekt opalonej, świeżej skóry. Jest dość suchy w swojej konsystencji i trzeba uważać
by sobie nie pacnąć go za dużo na policzki. Jego cena to ok 55 zł wiec dość sporo,
ale myślę, że jest wart swojej ceny. Uważajcie jest trudno dostępny. Ja kupiłam
go w Rossmanie, Gdańsk, c.ch. Manhattan.
Jedyny róż, jaki wyjęłam na lato to:
Cabana Boy z TheBalm
Dlaczego on? Jest najbardziej intensywnym różem, jaki
posiadam. Tak! Wychodzę ze swojej strefy nomfortu. Wcześniej rzadko go używałam,
bo myślałam, że nadaje się tylko dla osób z ciemniejsza karnacja, ale fajnie wygląda,
gdy się go da odrobinkę na twarz przed wcześniejszym ociepleniem twarzy. Nawet pasuje do moich blond włosów. Uczę się go
używać i myślę, że na lato nada się świetnie. Jak wspominałam jest intensywny wiec uważajcie
z jego nakładaniem. Oczywiście jak to produkt z TheBalm jest niesamowicie
wydajny. Zapomniany Cabana Boy wraca na lato do łask.
W nastepnym poście pojawi sie druga cześc Summer Essentials z produktami do ust oraz oczu.
Zapraszam!