Zatrzymajcie ten czas!
Kolejny miesiąc minął jak z bicza strzelił. Egzaminy pozdawane,
nowa praca, wszystko idzie tak jak ma iść. Niestety nie uda mi się obronić w
lipcu – wszystko przekładam na wrzesień – no i niestety mój kochany z końcem
miesiąca pojechał do swojego miasta pracować, jako psycholog (czyli zaczyna
prace w swoim zawodzie) i będziemy się widywali tylko w weekendy, gdy ja i on będziemy
mieli wolne. Trzy miesiące w rozłące, ale co poradzę. Życie.
Ale wracając… tak się prezentują moi czerwcowi ulubieńcy.
1.
Kurtka jeansowa
Wygrzebałam ją z mamy szafy. Z tego, co mi mówiła kupiła ją jakieś piętnaście
lat temu. Jest na mnie, co prawda o jakieś 2 numery za duża, ale to nie
przeszkadza żeby wygląda w niej szałowo. Na letnie, chłodne wieczory nadaje się
idealnie.
2.
Moja kolekcja stopek (skarpetek do balerinek)
Jak wspomniałam wyżej dostałam nową prace gdzie koniecznie musze nosić
balerinki wiec zaopatrzyłam się w dostateczna ilość stopek. Nie wiem czy jestem
nie normalna, ale jak na nie patrzę to od razu robi mi się weselej. To, co widzicie
na zdjęciu to mniej więcej 1/3 mojej skromnej kolekcji.
3.
Kasetka Freedom System Flexi
Dzisiaj nie o samej palecie, która mówiąc ogólnie jest cudowna i mieszczą
się w niej dwadzieścia pięć cieni, ale bardziej o tym, że jestem bardzo zadowolona,
że brakuje tyło sześciu cieni do jej wypełnienia. Bardzo się z tego cieszę. Jestem
również bardzo szczęśliwa, że mój kochany wspiera moją pasje i kilka cieni, która
już mieszka w kasetce jest od niego. Makijaż
oczu to moja nowa pasja i jak możecie dojrzeć w mojej kasetce pojawiło się kilka
odważniejszych kolorów. Kocham je!
4. Rimmel lasting finish by Kate Moss
no 19
W końcu chyba znalazłam idealny kolor I idealną pomadke dla siebie! Mam nadzieje
że wiele z Was zna te pomadki i dobrze wiecie, że charakteryzują się one świetną
pigmentacja i nawilżeniem. Porównałabym je do pomadek Vision Lipstick z Golden
Rose jednak te pieknie pachną i znacznie przyjemniej się ich używa. Jej kolor
jest idealny jest to brąz z nutką różu, świetnie się sprawdza, na co dzień. Jest
tak świetny, że trudno go gdziekolwiek znaleźć ja dopiero wyrwałam go na
półkach w super-pharm.
5.
Bandi – krem z algami morskimi
Po wizycie u kosmetyczki zainwestowałam w dobry krem nawilżający. Ten z
Bandi zbiera same pozytywne opinie. Krem
niesamowicie szybko się wchłania, pięknie pachnie, nie ściąga, nadaje się pod
makijaż. Po miesiącu stosowania czuje poprawę
w wyglądzie mojej skory. Jestem zachwycona. Myślę, że stworze osobny post o
codziennej pielęgnacji. Krem kosztuje ok
50 zł.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz