Jejciu jak ten czas szybo leci!
Kwiecień miną zastraszająco szybko. Święta, wizyta w Niemczech,
i cudowny miesiąc obok mojego narzeczonego. Jak każdego miesiąca znalazło się kilku
ulubieńców. Zapraszam do szybkiej lektury.
1. H&M Divided High Waist
W końcu niebiosa zesłały na mnie spodnie
idealne! Wyższy stan, wygodne, świetnie podkreślają nogi i pupe. Jestem w nich
zakochana i od kiedy je kupiłam nosze je praktycznie codziennie. Nie rozciągają
się i nie spadają z bioder. Idealne! Ich niestety dość sporym minusem jest to,
że wszystko się do nich czepia- uważajcie na kurz, włosy, paproszki i innego
rodzaju rzeczy, które przyczepią się do waszych spodni.
Kosztowały 15 euro.
2. P2 perfect color lipliner 129 shy
girl
Pierwsza połowa miesiaca była pod znakiem
różu na ustach. Najczęściej używałam Golden Rose Velvet Matte 11 jednak
ostatecznie moje serce skradła właśnie ta konturówka. Jej kolor to lekki brąz z
lekką nutką różu i drobinki, które jednak nie są bardzo widoczne na ustach. Jest
bardzo łatwa w aplikacji, miękka i kremowa. Nadaje się idealnie do powiększenia
ust i makijażu nude. Utrzymuje się na ustach bardzo długo, bo 6 godzin
spokojnie i nawet radzi sobie z jedzeniem i piciem.
Niebawem na blogu pojawi się jej dokładna
recenzja.
Kosztowała ok 2 euro.
3. Max Factor creme puff blush 20
lavish mauve
Ostatnio na blogu pojawiła sie recenzja
tych róży. Ten kto nie widział odsyłam
Jest to absolutne odkrycie. Zastanawiam się
czy nie dokupić więcej kolorow bo jestem w nich zaochana. Nie bez powodu
wszyscy o nich mówią! Połączenie różu i lekkiego rozświetlacza to strzał w dziesiątkę!
Cena regularna to 50-60 zł. Do końca
kwietnia z kartą lifestyle kupicie je za 25 zł.
4.
Teeanne biała herbata z mango i cytryną
Tak, herbata znalazła się w ulubieńcach! Nigdy
zbytnio nie wydziwiałam z herbatami. Standardem była zwykła czarna herbata. Jednak,
kiedy odkryłam (z drobna pomocą mojego misia) zielone herbaty teekanne zapragnęłam
poznać je bardziej. W Niemczech mam wrażenie te herbaty są bardziej popularne. W
realu dorwałam miedzy innymi tą białą herbatę z mango i cytryną, natychmiast się
zakochałam. Jednocześnie dodaje energii i uspokaja. Jedna zapaszka starcza na
dwa zalania. Mmmm… i ten smak. Polecam ją zakupić, jeśli będziecie mieli
okazje.
Jej cena to ok 2,5 euro.
5.
Książka – Tolkien, Władca pierścieni, trylogia
Prezent od misia. W kwietniu jak wiadomo były
święta a 9 kwietnia miałam imieniny to był ‘skromny’ prezent od niego. Cwaniaczek
dobrze wiedział, co mi podarować. Wspominałam mu kiedyś, że bardzo bym chciała dorwać
się do Władcy, bo uwielbiam Tolkienowskie opisy i żałuje, że jeszcze nie
przeczytałam tego klasyku literatury fantasy. No i dostałam. Jeden z lepszych prezentów,
jakie dostałam w życiu! Jestem dopiero pod koniec pierwszej księgi (cała
książka ma ich aż sześć) ale już wiem, że to będzie coś pięknego. Zdziwiłam się
nieco, bo książka a film to dwie różne historie. Zapraszam do lektury, jeśli
tylko będziecie mieli okazje!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz